bilboard_900x200

Wisłoka – JKS Jarosław 0:0

Autor: | Dodano: poniedziałek, 21 Marzec, 2011


Wisłoka Dębica: Flasza – Pyskaty, Cichosz, Mikulski, Bielatowicz – Wolak, Barycza (78′ Zięba), Michał Wolański – Mariusz Wolański, Adamczak (67′ Zych), Orzech (żólta)

JKS Jarosław: Goryl – Syty, Sobczak, Vaskovets, Bartnik – Raba, Fedor, Bańka, Jurczak (90′ Kania), Soczek – Pawlak (58′ Hołub)

Sędziowali: Sławomir Chmiel oraz Piotr Rachwał i Marek Cyrek (Rzeszów)
Widzów: 500


Jarosławianie po inauguracyjnym meczu mogą mieć powody do zadowolenia. Mimo zajmowanej pozycji lidera jechali do Dębicy jak “na skazanie”, a jednak pomimo sporych osłabień zdołali wywalczyć w pojedynku z Wisłoką jeden punkt. Defensywne ustawienie z wysuniętym Sebastianem Pawlakiem i zagęszczoną drugą linią przyniosło zamierzony efekt, a przy odrobinie szczęścia podopieczni trenera Stefana Pietraszewskiego mogli pokusić się o zwycięstwo.

Szkoleniowiec JKS-u był po meczu bardzo zadowolony. Trudno mu się dziwić, gdyż jarosławianie, grający bez Muzychuka, Kossaka, Dziedzica, Puńki i Furtaka, który jest bardzo blisko pozostania w JKS-ie, zagrali z dużym zaangażowaniem i pozostawili na boisku sporo zdrowia. Szkoda jedynie, że na to spotkanie nie zostali wpuszczeni kibice JKS-u, a to ze względu na… zbyt małą liczbę ochroniarzy zabezpieczających porządek na stadionie, co potwierdził zarówno obecny na meczu delegat Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej, jak i sam prezes Wisłoki.

Goście rozpoczęli ten mecz bardzo ambitnie i przez dobry kwadrans nie dali rywalom zagrozić swojej bramce. W 6. minucie mogli nawet pokusić się o zdobycie prowadzenia, ale błędu Grzegorza Flaszy przy dośrodkowaniu Pawła Bartnika nie wykorzystał Bartłomiej Raba. Wkrótce Wisłoka przejęła jednak inicjatywę. Gospodarze szukali swoich okazji głównie w górnych piłkach i trzykrotnie byli o krok od pokonania Marcina Goryla. Pierwsze ostrzeżenie dał w 16. minucie Mariusz Cichosz, który po dośrodkowaniu Michała Wolańskiego główkował minimalnie niecelnie. Kilka minut później po rzucie rożnym uderzał Damian Pyskaty, a po interwencji stojącego na linii bramkowej Marka Soczka futbolówka trafiła w poprzeczkę i wyszła w pole. Szczęście uśmiechnęło się do JKS-u również w 36. minucie, gdy w zamieszaniu w naszej szesnastce piłkę tuż sprzed bramki wybił Andriy Vaskovets.

Druga połowa rozpoczęła się podobnie, jak pierwsza. Jarosławianie starali się utrzymywać z dala od własnej bramki, ale już w 48. minucie nadziali się na kontrę. Po kiksie Vaskovetsa na bramkę Goryla popędził Tomasz Barycza, ale na nasze szczęście posłał piłkę obok słupka. Ten sam zawodnik mógł wpisać się na listę strzelców 8 minut później, ale tym razem Goryl wybił futbolówkę na rzut rożny. Jarosławianie szukali swoich okazji w stałych fragmentach gry oraz w kontratakach. Uderzenia z rzutów wolnych Artura Bańki i Mateusza Hołuba były jednak albo niecelne, albo padały łupem Flaszy.

W końcówce czarno-niebiescy mieli dwukrotnie okazję do skarcenia nieskutecznych gospodarzy. W 70. minucie Hołub wyłuskał piłkę na połowie Wisłoki, ale jego uderzenie z dystansu okazało się niecelne. Najlepszą szansę miał natomiast w 86. minucie Bartłomiej Raba, który w pojedynku sam na sam z Flaszą uderzył obok dłuższego słupka.



Źródło: www.wisloka.webd.pl

Komentarze Facebook
Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Twitter
  • Drukuj
  • PDF

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.