bilboard_900x200

Rzemieślnik – Wisłoka 3:1 (2:1)

Autor: | Dodano: poniedziałek, 09 Maj, 2011




Twardy i zacięty mecz obejrzeli kibice zgromadzeni na stadionie Rzemieślnika Pilzno. Od początku meczu gospodarze pokazali, że tradycyjnie już w meczu z Wisłoką dadzą z siebie 200% i będą „gryźli trawę” przez pełne 90 minut.
Piłkarze Rzemieślnika grali bardzo ambitnie i bardzo ostro. Nie oszczędzali nóg i łokci, a arbiter na to pozwalał, co zemściło się na nim w końcówce meczu kiedy kompletnie stracił panowanie nad sytuacją i rozdawał kartki na prawo i lewo podgrzewając gorącą atmosferę na boisku.

W 17 minucie meczu lewym skrzydłem uciekł naszym obrońcom Zołotar i sprytnie podciął piłkę nad wychodzącym z bramki Flaszą. Gospodarze prowadzili 1:0.
W 22 minucie szczęście uśmiechnęło się do nas kiedy to z około 25 metrów rzut wolny bił Mariusz Wolański. Piłka odbiła się jeszcze od jednego z zawodników Rzemieślnika i wpadła do bramki nad interweniującym Wilczyńskim.
W 35 minucie Zołotar podobnie jak przy pierwszej bramce uciekł lewym skrzydłem . Flasza wybiegł z bramki, a Zołotar wykorzystał okazję i artystycznie upadł zahaczając o jego rękę. Arbiter bez wahania wskazał „wapno”, a karnego na bramkę zamienił Łapa.

Druga połowa to falowe ataki Wisłoki mające na celu wyrównanie. Trzeba przyznać, że piłkarze Rzemieślnika umiejętnie się bronili. Nasi nie rozumiejąc jakby specyfiki boiska w Pilźnie gdzie bramkarz może podawać napastnikowi próbowali grać kombinacyjnie i krótko rozgrywać piłkę, co w Pilźnie jest raczej niemożliwe. Wisłoka nie pierwszy raz grała na tym boisku więc można to było przewidzieć.
Wynik meczu wyjaśnił w 86 minucie człowiek z gwizdkiem (ciężko go nazwać sędzią) kiedy to w dziwnej i niegroźnej sytuacji drugi raz zagwizdał karnego dla Rzemieślnika. Jedenastkę na gola zamienił Micek i było po meczu.

Podsumowując Rzemieślnik jak zawsze u siebie pokazał się z dobrej strony wykorzystując atut swojego dziwnego boiska.
Nasi dali z siebie wszystko, ale mimo tego, że znali specyfikę meczów w Pilźnie nie potrafili dostosować się do panujących tam warunków.

Wielkim minusem meczu był prowadzący zawody człowiek o nazwisku Kosak ze Stalowej Woli. Najpierw pozwolił na agresywną grę, a potem tracąc kontrolę nad sytuacją wykartkował oba zespoły. Dwa karne też niekoniecznie musiały mieć miejsce. Szkoda, że nie był tak skrupulatny w drugą stronę.

Piłkarze z Pilzna po meczu szybko uciekli z boiska, piłkarze Wisłoki mogli liczyć na podziękowanie za grę od licznej grupy kibiców, a trójka sędziowska słyszała gwizdy i wyzwiska – każdemu wedle zasług.

Rzemieślnik: Wilczyński, Lesiak, Pydych, Tragarz, Nowak, Mędrek K (74. Łazowski), Mędrek W, Popiela, Micek (89. Zalasiński), Zołotar (89. Białas) Łapa.

Wisłoka: Flasza, Mikulski, Cichosz, Bielatowicz (81. Augustyn), Pyskaty, Wolak, Michał Wolański, Mariusz Wolański, Orzech, Zięba (46. Barycza), Adamczak.

Sędziował: Filip Kosak (jako główny), Tadeusz Gancarz, Rafał Weber (Stalowa Wola).

Żółte kartki: Lesiak, Białas – Flasza, Michał Wolański, Mariusz Wolański, Mikulski, Cichosz, Barycza.

Czerwona kartka: Lesiak (druga żółta).



Źródło: www.wisloka.webd.pl

Komentarze Facebook
Podziel się na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • email
  • Gadu-Gadu Live
  • Twitter
  • Drukuj
  • PDF

Leave a Reply

You must be logged in to post a comment.